Jak wszyscy inni ludzie niepełnosprawni pragną miłości.
Dla wielu zdrowych fakt, że niepełnosprawni mają potrzeby seksualne jak wszyscy, jest tak zaskakujący, że skłonni są uważać te pragnienia nieomal za zboczenie. Najprostrzą drogą człowiekowi pełnosprawnemu jest zabronić, reagować krzykiem albo zakazami. I nie mówić, w czym rzecz (bo oni nie mają prawa tego robić, ani o tym wiedzieć!?).
AUTORAMI TEGO BLOGU SĄ:Agnieszka Kalinowska i Agnieszka Warcholak
„… zdaniem prof. Zbigniewa Tarkowskiego, kłopoty seksualne nie dotyczą 10 proc., lecz 90 proc. niepełnosprawnych :i tych z domów pomocy społecznej, i przebywających w rodzinach. -Często rzeczywistym powodem umieszczenia dojrzałej osoby np. z upośledzeniem umysłowym w domu pomocy jest bezradność rodziców wobec problemów seksualnych dojrzewającego dziecka.”
Seksualność osoby zdrowej i pełnosprawnej-a najlepiej jeszcze młodej i pięknej- jest uwazana za coś naturalnego, prawidłowego, estetycznego.
Przytulenia, głaskanie, obejmowanie i inne tego typu gesty u osób niepełnosprawnych są całkowicie fałszywe interpretowane jako zachowania proseksualne, jako symptomy braku opanowania, nieokiełznanego pociągu seksualnego, jako chęć intensyfikacji zachowań o podłożu erotycznym itp.
Społeczeństwo „nakazuje” współczesnej cywilizacji panowanie nad emocjami i wiązanie znacznej ich części z prywatnością, intymnościa, sferą skrywana przed obcymi. Dlatego postronnemu, niezorientowanemu obserwatorowi trudno zrozumieć, że człowiek „niedomagający” fizycznie lub psychicznie nie potrafi adekwatnie dozować bliskości i dystansu wobec innej osoby.